sobota, 27 września 2014

Rozdział II

Nie wierzyła mu. Ale w końcu jeszcze tydzień temu on sam by nie uwierzył, gdyby ktoś przyszedł do niego i twierdził, że jest z innego świata. Postanowił pokazać jej swoją moc. Albo porządnie ją zaskoczy, albo wystraszy. W obu przypadkach powinna go wypuścić.
            Podniósł rękę i skupił się na kubku stojącym na stole. Kubek podniósł się, po czym upadł i uderzył o stół rozbijając się na wiele kawałków.
            „Rozbiłeś mój ulubiony kubek!”
            No tego to się nie spodziewał. A może się mylił? Może jednak telekineza jest w tym świecie na porządku dziennym? Dlaczego w takim razie ta dziewczyna jej nie używała?
            -Nie jesteś wystraszona? Albo zaskoczona?- zapytał.
            -Trochę zaskoczona jestem. Ale miałam kiedyś przyjaciela, który też to potrafił. Chyba dlatego mnie to zbytnio nie zdziwiło.
            Czyli przynajmniej w jednym się nie mylił- w tym świecie większość ludzi nie posiada mocy.
            -Czyli nadal mi nie wierzysz?
            -Wybacz.
            Arata westchnął i opadł na łóżko. Nora wstała i przypatrywała mu się przez chwilę zaniepokojona, ale po chwili znów usiadła. Chłopak wiedział, że tak jej nie przekona. Może skorzystać z umiejętności szybkiej regeneracji? Nie, to głupi pomysł. Jego rany jeszcze się nie zagoiły, więc nie chciał dodawać sobie kolejnych. Tym bardziej że nie wiedział czy to z powodu okoliczności w jakich powstały, czy czegoś poważniejszego.
            -Wiesz… Arata. Może nie powinnam pytać, ale czy od urodzenia są białe, czy je farbowałeś?- przerwała wreszcie ciszę Nora.
            -Białe? O czym ty…- nie widział się od wypadku. Może faktycznie jego wygląd się zmienił?- Podaj mi lusterko.
            Zdziwiona dziewczyna wykonała jego prośbę. Arata chwycił przedmiot w dłoń. Spojrzał w nie i na chwilę otworzył usta ze zdumienia. Jego brązowe niegdyś włosy stały się białe a niebieskie tęczówki zmieniły kolor na fioletowy. Pod lewym okiem pojawiło się dziwne, przypominające kształtem nieco wygiętą kreskę znamię. Ciągnęło się aż do brody.
            Nora najwyraźniej zauważyła jego zdezorientowanie.
            -Coś nie tak?- zapytała.
            Arata natychmiast się opanował. Odłożył lustro, spojrzał nas nie i powiedział:
            -Nie, wszystko w porządku.
            Dziewczyna nie była przekonana.
            -Na pewno? Jeśli powiedziałam coś, czego nie powinnam to przepraszam i..
            -W porządku.- przerwał jej.
            Teraz myślał o czymś innym. Miał wrażenie że o czymś zapomniał. Nie mógł tylko sobie przypomnieć o czym… Gdy spojrzał w lusterko czegoś brakowało. Z czym się nigdy nie rozstawał? Nagle go olśniło.
            -Naszyjnik!- złapał się rękami za szyję- Gdzie go schowałaś?!
            Brązowowłosa spojrzała na niego zaskoczona. Dopiero po chwili zrozumiała o co mu chodzi. Podeszła do małej, jasnobrązowej szafki stojącej w rogu pokoju. Otworzyła półkę znajdującą się najwyżej i wyciągnęła z niej czarno-fioletowy przedmiot. Przypominał jej psią obrożę. Podała go chłopakowi.
            -Ściągnęłam to, gdy zakładałam ci bandaże. Wybacz, nie wiedziałam że to takie ważne.
            Chłopak założył go na szyję. Przyłożył kciuk do ust i gryzł, dopóki nie pociekła krew. Nora patrzyła na to wystraszona. Po chwili oderwał palec od ust i przejechał nim po „obroży”.  Zabłysłą ona słabym, srebrnym światłem. Na łóżku, po prawej stronie Araty zmaterializował się biały kot.
            -Lyx, w porządku?- powiedział białowłosy kierując te słowa do zwierzęcia.
            -Tak. Tylko… Gdzie my właściwie jesteśmy?- odparł zapytany.
            -Ła! Ten kot gada!- krzyknęła Nora.
            -Kot?! Wypraszam sobie! Nie wrzucaj mnie do jednego worka z jakimś pospolitym dachowcem! Jestem Tomodachi.- powiedział urażony Lyx.
            -Przepraszam, ale to teraz nieistotne.- wtrącił Arata.- Posłuchaj, jestem naprawdę wdzięczny za twoją pomoc, ale musimy już iść. – skierował te słowa do Nory, która ciągle wpatrywała się w białe zwierze.  Powoli skierowała wzrok na chłopaka.
            -Naprawdę pochodzisz z innego świata?- zapytała.
            -Próbuję ci to wytłumaczyć od dłuższego czasu, babo głupia!- oberwał poduszką.
            -Wiesz, mógłbyś okazać trochę wdzięczności.- mruknęła dziewczyna.-       -Wybacz mu, to facet z mózgiem dziecka.-  powiedział Lyx.
            -Zdrajca!- krzyknął arata, lecz został zignorowany.
            -Panienko, jak wiesz nie należymy do tego świata więc nie mamy obecnie mieszkania. Czy wiesz  gdzie moglibyśmy przenocować?
            -Pewnie nie macie tutejszych pieniędzy, co?
            -Niestety ma panienka rację
            Dziewczyna zamyśliła się.
            -W sumie moglibyście na razie zamieszkać tutaj. Mieszkam sama, a to jest spore m dom. Do tego pokoju wchodzę właściwie tylko po to, aby posprzątać. I proszę mi mówić Nora, panie kocie.
            -Nie chcielibyśmy sprawiać pan… tobie kłopotu. Ja chciałbym byś nazywała mnie Lyx.
            -To nie będzie żadem kłopot. Tylko zabiorę stąd moje rzeczy.
            Kot, który dotychczas siedział na łóżku wskoczył na ramię Araty.
            -W takim razie chętnie skorzystamy z oferty.
            -Słucham?! Nie będę z nią mieszkał! Jeszcze mnie w nocy zgwałci albo co… Z taką to nigdy nie wiadomo.- powiedział białowłosy.
            -No chyba ty mnie!- krzyknęła zdenerwowana Nora.
            -Jesteś spokojna, a potem nagle wybuchasz. Jesteś pewnie jakaś niezrównoważona psychicznie.
            -Ja niezrównoważona psychicznie?! Ty się postaw w mojej sytuacji! Proponuje ci mieszkanie, a ty masz o to jeszcze jakieś pretensje?!
            Arata otworzył usta by coś powiedzieć, jednak Lyx podniósł łapę i uderzył w tętnicę chłopaka. Białowłosy zachwiał się do czym upadł na ziemię i zemdlał. Dziewczyna uniosła lekko prawą brew.
            -Znajomość punktów witalnych.- wyjaśnił kot.- Dojdzie do siebie za jakieś 10 minut.
            -Wow. Musisz mnie tego kiedyś nauczyć.
            -Obiecuję. Ale teraz czy mogłabyś…
            -Tak oczywiście.- powiedziała brązowowłosa wychodząc z pokoju.




Przepraszam, za tak późne dodanie rozdziału. Miałam szlaban ~(>_<~) . Dziękuję Syrin za krytykę oraz Lily za komentarze.

4 komentarze:

  1. Naprawdę świetny rozdział ^_^
    Ciekawa fabuła,a błędów w ogóle nie zauważyłam :)
    Ogólnie mówiąc: Super!!! :D
    A te japońskie imiona, no cudo po prostu ;)
    Życzę weny i pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej,hej Chii Chiyo :)
      Twój blog znajduje się na liście moich ulub. blogów na stronie: //:httplilytworzy.com/
      Byłoby mi bardzo miło,gdybyś chciała go odwiedzić ;)
      Pozdrawiam
      ~Lily

      Usuń
    2. Odwiedziłam. Tak szczerze, to weszłam na niego już jak dodałaś tutaj swój pierwszy komentarz (tak, wiem, ciekawska jestem). Cieszę się niezmiernie, że moje wypociny Ci się spodobały i jestem niezmiernie ciekawa co opublikujesz na swoim blogu.
      .
      .
      Blogspot zeżarł mi pierwszy komentarz. Foszek.

      Usuń
  2. Lepiej z budową zdań, ale pojawia się kilka błędów... Tekst jednak czytelny. Ogółem nieźle się ubawiłam. Jak na razie idzie nieźle. Na miejscu Nory już dawno straciłabym cierpliwość i wyrzuciła go z domu za te obelgi. Podziwiam ją. Na a jak tu nie lubić Arate. Lyx ma racje co do jego mózgu, ale dzięki temu jest strasznie słooodki!
    Czekam na NN ;*
    P.S Mam nadzieję, że ten komentarz nie jest tak krytyczny jak poprzedni, bo bardzo podoba mi się twoje opowiadanie.

    OdpowiedzUsuń